Gdzie impreza goni imprezę…


San Miguel de Allende okazało się być nie tylko miejscem spokojnym i klimatycznym, ale również tętniącym życiem. Codziennie odbywa się tam jakaś impreza, parada, festyn, pokazy zabytkowych aut czy cokolwiek ktoś sobie wymyśli. Spędziliśmy tam dwa dni i uczestniczyliśmy w dwóch imprezach;)

Pierwszą z nich była parada z okazji dnia patrona miasta. Zdjęcia nie oddają w pełni panującego klimatu – w każdym zakątku miasta słychać było rytmiczne uderzenia bębnów, a rynek był wypełniony po brzegi ludźmi, którzy obserwowali całe widowisko.

Na koniec mieliśmy jeszcze okazję oglądać wyścigi profesjonalnie przygotowanych aut w kategorii “dla amatorów”, czyli takie meksykańskie zawody Red Bull, tylko że metą są snopki siana.

Reklamy