Kolumbia od samego początku zaskakiwała nas pozytywnie. Jadąc do el Peniol zastanawialiśmy się jak będzie tym razem. Wiele osób mówiło nam o tym miejcu, ale w zasadzie co ciekawego może być w jakimś kamieniu leżącym pośród gór? Ale skoro wszyscy polecają, żeby tam jechać, to trzeba to sprawdzić.
Jadąc autobusem widzieliśmy tylko znaki informujące o tym, że zbliżamy się do osławionego kamienia. Ale na horyzoncie nic nie było widać. Dopiero kilka minut przed dotarciem do celu pomiędzy szczytami wyłonił się olbrzymi głaz. Im bliżej, tym robił na nas większe wrażenie.
Nie ma się co dziwić, gdyż wysoki na 200 m kamień wygląda jakby ktoś go tutaj przypadkowo postawił. Gdyby nie to, iż jest to monolityczna bryła pewnie szukalibyśmy sposobu jak to zrobiono. Jest to jedyny taki obiekt w okolicy. Jakiś czas temu ktoś wpadł na pomysł, aby zrobić z niego atrakcję turystyczną. W szczelinie wybudowano schody prowadzące na szczyt, a tam taras widokowy, aby wszyscy mogli podziwiać przepiękne krajobrazy. Wszystkich schodów jest ponad 700, a wejście na samą górę można porównać do wejścia na najwyższe piętro wieżowca. To tak jakbyście zwiedzając Pałac Kultury powiedzieli, że nie chcecie jechać windą tylko pójdziecie pieszo schodami. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zrobiłby tego..:-)
Z samego szczytu rozpościera się niesamowity widok. Kilkadziesiąt połączonych ze sobą jezior, kanałów i wodnych przesmyków jest rajem dla wszystkich podróżujących łodzią. Do tego mnóstwo małych wysepek i krystalicznie czysta woda.
A przy jednym z jezior niewielkie miasteczko Guatape. Wyróżnia się ono już na pierwszy rzut oka. Wszystko jest tutaj kolorowe, a niektóre domy przypominają ilustracje z bajki.